Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gospodarka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gospodarka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 października 2025

Narzędzia rolnicze i ogrodnicze z początku XVII wieku.

Od góry - dwa wozy drabiniaste i wóz skrzyniowy. 

Od góry - spulchniacz gleby, taczka bresciańska, taczka leśna. 

Brony zębate i wałek żelazny. 

Motyki, kilof i żelazny pręt do sadzenia winorośli.

Narzędzia do szczepienia i obróbki drewna. 

Ilustracje z "Vinti Giornate D'Agricoltvra Di M. Agostino Gallo [...] : Le quali tratta del piacere, & vtile della Villa : Con nuoua aggionta [...] di diuersi Rimedij in proposito d'Animali, 7 figure de gli stromenti appartenenti ad vn perfetto Agricoltore [...]" (1628).

 

poniedziałek, 21 kwietnia 2025

Szmul Zbytkower

Portret Szmula Zbytkowera z 1776 r., fragment obrazu Elekcja Stanisława II Agusta na Woli w 1764 autorstwa Bernarda Bellotta w Muzeum Narodowym w Poznaniu, reprodukcja w Muzeum Polin.

Szmul Jakubowicz lub Józef Samuel Sonnenberg, zwany Zbytkowerem (ur. ok. 1727, zm. 3 października 1800 lub 19 września 1801) – żydowski kupiec i dostawca, bankier, faktor, protegowany króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Od króla dostał w 1796 roku w dzierżawę dzisiejszą dzielnicę Warszawy, Targówek. Założył tam folwark Bojnówek bądź Bojmurek. W 1798 otrzymał od króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II przywilej nabywania nieruchomości i dóbr ziemskich. W 1780 roku zakupił od królewskiego skarbu miasteczko Golędzinów i założył tam za zgodą biskupa płockiego Michała Poniatowskiego cmentarz żydowski na Bródnie, przy dzisiejszej ulicy św. Wincentego. Tam też został pochowany. Jego grób wraz z nagrobkiem dłuta Dawida Friedländera uległ zniszczeniu podczas II wojny światowej i nie przetrwał do naszych czasów. Do dziś okolice warszawskich ulic Kawęczyńskiej i Białostockiej – nazywane są Szmulowizna. W 1798 r. otrzymał przywilej nabywania nieruchomości i dóbr ziemskich z rąk króla pruskiego Fryderyka Wilhelma II. Zbytkower był właścicielem rzeźni, magazynów mięsnych, garbarni, tartaków i cegielni. Oprócz tego dzierżawił karczmę, gorzelnie i browary, eksportował bydło i skóry oraz zajmował się spławianiem Wisłą drewna i zboża do Gdańska. Na Pradze wybudował też synagogę.
Zbytkower szczególnie wzbogacił się na dostawach dla wojujących armii. Jego pozycja na dworze królewskim była niezwykle silna. Jego trzecia żona, Judyta (Gitel) Jakubowicz Lewi, pochodząca z Frankfurtu nad Odrą prowadziła w Warszawie popularny wśród śmietanki towarzyskiej salon. Była także regularnie zapraszana przez króla na obiady czwartkowe.
Podczas rzezi Pragi w 1794 roku Zbytkower ukrył wielu mieszczan praskich, ratując ich tym samym od śmierci bądź niewoli. Wykupywał także dzieci z rąk Kozaków, który to fakt został umieszczony na jego niezachowanym pomniku nagrobnym w formie plastycznej bądź jako inskrypcja komemoratywna.


Szmul Zbytkower i jego żona Judyta, według fragmentu obrazu Bernarda Bellotto zw. Canaletto "Elekcja Stanisława Augusta Poniatowskiego".

czwartek, 4 lipca 2024

Pługi z początku XVII wieku



Ryciny z "Vinti Giornate D'Agricoltvra Di M. Agostino Gallo [...] : Le quali tratta del piacere, & vtile della Villa : Con nuoua aggionta [...] di diuersi Rimedij in proposito d'Animali, 7 figure de gli stromenti appartenenti ad vn perfetto Agricoltore [...]" (1628).

wtorek, 13 lutego 2024

Gdańsk i handel wiślany

Panorama Gdańska z początku XVII wieku. 
Fragment "Apoteoza Gdańska" Izaaka van der Blocke.

Handel wiślany. Fragment "Apoteoza Gdańska" 
Izaaka van der Blocke.


Handel wiślany. Fragment "Apoteoza Gdańska"
Izaaka van der Blocke.

Szlachcic ze sługami i gdański patrycjusz. 
Fragment "Apoteoza Gdańska" Izaaka van der Blocke (1608).

Gdański Dwór Artusa. 
Fragment "Apoteoza Gdańska" Izaaka van der Blocke (1608).

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Złoty pieniądz ...

Dwudukat koronny z portretem króla Zygmunta I Starego (1533).

Dukat litewski z portretem króla Zygmunta II Augusta (1549).

Dukat litewski z czasów Zygmunta II Augusta.

Dukat gdański z portretem króla Stefana I Batorego (1584).

Dukat litewski z portretem króla Stefana I Batorego (1586).

Dukat litewski z portretem króla Zygmunta III Wazy (1591).

czwartek, 7 grudnia 2023

Mikołaj Wolski

Mikołaj Wolski. Ryt. A. Tepplar.

Mikołaj Wolski z Podhajec herbu Półkozic (ur. 1553 w Podhajcach, zm. 9 marca 1630) – marszałek wielki koronny od 1616, marszałek nadworny koronny od 1600, dyplomata, starosta krzepicki, olsztyński i rabsztyński, skarbnik rawski.
Ojcem jego był Stanisław Wolski (*1523-†1566) kasztelan sandomierski, marszałek nadworny warszawski, starosta krzepicki.
Zwiedził wszystkie prawie kraje Europy. Wychowany na dworze Maksymiliana – księcia Austrii. Następnie po pobycie przez 16 lat na dworze cesarza Rudolfa, powrócił do ojczyzny. Wysyłany był w różnych poselstwach. W kraju dla biegłości wielkiej w prawie, i zasług, sprawował znakomite godności. Ożenił się z Teodorą Bielską, z którą miał córkę Petronelę z Podhajec, poślubioną przez burgrabię krakowskiego Krzysztofa Rogowskiego.
Sprowadził z zagranicy do Polski wielu rzemieślników. Przebywając w Rzymie, jako poseł Zygmunta III Wazy, do papieża Klemensa VIII, bardzo upodobał sobie zakon Kamedułów, którzy zobowiązali się przysłać do Polski paru zakonników, jednak pod warunkiem, że wystawi im klasztor i zapewni odpowiednie fundusze na ich utrzymanie. W rynku w Kłobucku wybudował murowany pałac, połączony nadziemnym przejściem z kościołem św. Marcina i Małgorzaty. Budynek nie przetrwał jednak do czasów obecnych, nie wiadomo dokładnie kiedy został zburzony.
W 1578 roku po otrzymaniu zgody króla Stefana Batorego wykupuje kuźnice w swoich starostwach. Po 1588 roku przebudował w stylu renesansowym Zamek w Krzepicach. W 1607 roku wykupuje kuźnicę w Łojkach, w 1620 roku kuźnicę w Łaźcu i Wąsoszy. Dwie ostatnie wykupuje od wdowy po ostatnim kuźniku z rodu Konopków. W Łaźcu wystawia piec do odlewania dział, w Łojkach zakłada druciarnię i blacharnię, w Pankach odlewnię dział, moździerzy i kul. Zakłada kuźnice w Poczesnej (Poczesna Druga lub Klepaczka) oraz w 1620 roku w Nieradzie (działała 10 lat, po śmierci Mikołaja wolskiego zamieniona na folwark). W kuźnicach Wolskiego odlewano ciężkie działa forteczne, panwie do warzenia solanki w żupach solnych, kotły, garnce i garnki. Z żelaza kutego wyrabiano w ogromnych ilościach sprzęt rolniczy i rzemieślniczy, blachy, druty, łopaty, siekiery. Po śmierci Mikołaja Wolskiego, wskutek braku spadkobiercy, kuźnice w Łaźcu, Nieradzie, Poczesnej, Sierakowie, Własnej i Zawadzie uległy dewastacji i zatrzymaniu.
W 1618 i 1620 roku był deputatem Senatu na Trybunał Skarbowy Koronny. Przyjął prawo miejskie w Krakowie.
Według legendy przez długie lata zajmował się czarną magią i alchemią, jednak pod koniec życia, gdy uznał, że jego życie jest niegodziwe i bezbożne, ufundował klasztor kamedułów na Bielanach w Krakowie. Został pochowany przy wejściu do kościoła, a na jego płycie nagrobnej umieszczono, zamiast nazwiska, łacińskie sentencje o strachu przed potępieniem i Sądem Ostatecznym. Zgodnie ze swoim życzeniem został pochowany w białym habicie kamedułów.

czwartek, 16 listopada 2023

Monety polskie - cz. I

 

Denar Bolesława Chrobrego.

Denar Bolesława Chrobrego.

Denar Bolesława II Śmiałego.


Denar księcia Bolesława III Krzywoustego (ok. 1125-1138).



czwartek, 14 lipca 2022

Handel - cz. II

Przywilej króla Zygmunta I zatwierdzający prawo składu soli dla Radziejowa (1527).

Handel (część II).
(Encyklopedia Staropolska Z. Glogera).

W pierwszej połowie XV w. Krzyżacy śmiercią ukarali kupca Wita Marksera za to tylko, że Wisłą towary na statkach spławiał z Gdańska do Krakowa, a to dlatego, aby takiem okrucieństwem zrażeni kupcy unikali tej drogi i pozbawili Polskę dochodów, sprawiedliwie jej należnych. Długosz w XV w. pisze, iż spławiała Polska Wisłą rozmaitego rodzaju drzewo dębowe, cisowe na opał i budowę statków, smołę, popiół, jesiony, płótna, terpentynę, żywicę, wosk, miód, ołów, żelazo i zboże. Były wówczas drogi spławu wodnego otwarte i na Wschód, skoro, jak opowiada Długosz, „1415 r. przybyli do króla Władysława (Jagiełły) posłowie patryarchy i cesarza greckiego z listami i urzędowemi pismy, prosząc, aby im ściśnionym zewsząd i zagrożonym od Turków przynajmniej zboża udzielić raczył.” Król Władysław, litując się nad ich niedolą, kazał im wydać żądaną ilość zboża, a do odebrania go naznaczył port swój królewski Koczubejów.” Narwią i Wisłą na wody morskie spławiano z puszczy Białowieskiej maszty dla floty hiszpańskiej i portugalskiej (o czem relacje ówczesne napotkał prof. Ad. Pawiński w archiwach madryckich i lizbońskich). Marcin Kromer w wieku XVI, dając ogólny rzut oka na handel w Polsce, pisze: „Niemało też krąży u nas cudzoziemskiej monety, która drogą handlową przychodzi, bo też wielkie są jak nigdy stosunki Polski z innymi krajami co do handlu rozmaitych przedmiotów. Zamiana towarów także jest niemała. Wywożą zaś od nas przedewszystkiem żyto, pszenicę, jęczmień, owies i inne zboża, len, chmiel, skóry wołowe, wyroby białoskórnicze, miód, wosk, bursztyn, smołę, popiół, drzewo towarne, deski i inne przedmioty do budowli okrętów i ozdoby domów potrzebne; toż piwo i pewną trawę przydatną do farbowania wełny i jedwabiu. Wołów, skopów i koni naszych potrzebują nietylko sąsiednie lecz i dalsze narody, mianowicie koni, które już to dla swej chyżości, wytrzymałości w pracy i w znoszeniu niewygód, już dla łatwości wyjeżdżania, w najdalsze strony świata są poszukiwane. Przywożą zaś zewsząd: tkaniny jedwabne i złote, nawet cieńsze wyroby z wełny i lnu, kobierce, obicia i insze ozdoby ścian, ludzi i koni, ku czemu Polska nie posiada dosyć doskonałych rękodzielniczych wyrobów, lubo surowych materjałów nawet inszym narodom dostarcza. Do dalszych przywozowych towarów należą: perły, drogie kamienie i futra sobole, rysie, kunie, morskich myszy, lisie, niedźwiedzie i inszych zwierząt, których mnogość dostarczają lasy Północy i Wschodu; dalej przychodzą: wizina, śledzie i insze usolone albo zasuszone na wietrze ryby morskie; toż miedź, mosiądz i stal w stanie surowym lub wyrobionym. Wołów dostarczają bogate pastwiska Wołoszczyzny, Mołdawii i Bessarabii a koni Węgry. Wina przywożą z Węgier i Morawy, a lubo w mniejszej ilości, z Austryi, Recyi, Slawonii, Włoch, z wyspy Krety i Grecyi. Do Gdańska na okrętach przywożą wino reńskie, francuskie, hiszpańskie, kanaryjskie i kretańskie. Z daleka od Wschodu i Zachodu przybywają tu wespół z winem i futrami, ze złotymi i jedwabnymi wyroby, wonności, przysmaki i rozmaite stołowe przyprawy. Tak więc stosunki przywozowego i wywozowego handlu Polacy utrzymują z mieszkańcami odnogi Winickiej i oceanu Niemieckiego, z Pomorzem, Mechelburgiem, Holzacją, Danją, Fryzją, Holandją, Brabancją i inszymi Belgijskimi narody, z Francją, Inflantami, Moskwą, Szwecją, Norwegją, Anglją, Szkocją, a nawet Hiszpanją i Portugalją; przez morze Czarne odbywa się handel z narodami tureckich posiadłości; lądowy z Niemcy, Morawą, Śląskiem, Czechami, Węgry, Włochami, Multany, Moskwą, Armenją i Turcją.” Komor celnych nie znano wówczas na granicach państwa, ale wyznaczano trakty handlowe wewnątrz kraju, kędy w pewnych miastach i zamkach, których nie wolno było omijać, cła były opłacane. Kazimierz Wielki kazał kupcom pruskim jeździć z towarami do Wrocławia na Toruń, Radziejów, Konin, Kalisz, Ostrzeszów, zaś do Włodzimierza na Wołyniu na Czechów, Kazimierz nad Wisłą i Lublin. Do Węgier mieli przepisaną drogę na Brześć kujawski, Łęczycę, Opoczno i Sandomierz. Przez traktat zawarty r. 1390 z książęty pomorskimi i miastami: Szczecinem, Stralsundem, Wolgastem, Greifswaldem i miastami hanzeatyckiemi: Hamburgiem, Lubeką, Wismarem, Rostokiem, oraz Frankfurtem nad Odrą i Landsbergiem, Władysław Jagiełło wyznaczył gościniec handlowy z Niemiec północnych do Krakowa na Skwierzynę, Poznań i Piotrków lub Łęczycę. Władysław Warneńczyk r. 1444 kazał kupcom poznańskim prowadzić wszelkie towary do Gdańska na Nakło i Tucholę, a do Warszawy przez Słupcę, Kleczewo, Kłodawę i Łowicz. W wieku XV napotykamy już ustawy o spławności rzek polskich, a starostowie pilnują tak traktów wodnych jako i lądowych, i mają obowiązek udzielać pomocy kupcom, prowadzącym towary. Poznań wyrobił sobie r. 1394 u Władysława Jagiełły przywilej składu, t. j. że każdy kupiec przyjezdny musiał przynajmniej trzy dni bawić w tem mieście ze swoim towarem, a dopiero, gdy go tam nie rozprzedał, mógł jechać w dalszą podróż. Żeby jednak podobne prawo nie przynosiło szkody miejscowemu handlowi kramarskiemu, wyrabiały sobie potem miasta przywileje, że kupcom przyjezdnym nie wolno było prowadzić rozprzedaży detalicznej, ale tylko hurtową, np. szafran mogli przedawać tylko na funty, inne towary kolonjalne na kamienie, materje jedwabne na sztuki, a sukno na postawy i t. d. W Toruniu prawo składowe było tak dalece pilnowane, że żaden kupiec przyjezdny nie mógł drugiemu przyjezdnemu nic sprzedać, ale tylko kupcom miejscowym. Prawo to na korzyść Torunia ustanowił jeszcze r. 1351 mistrz krzyżacki Kniprode. Kraków otrzymał prawo składowe od kr. Ludwika w r. 1372. Kupcom węgierskim i śląskim, wiozącym towary do Polski, nie wolno było mijać tego miasta. Oświęcim miał przywilej od Mieczysława ks. opolskiego z r. 1291 na skład soli i ołowiu. Sandomierz posiadał dwa przywileje z lat 1236 i 1366 na skład soli i śledzi. Lwów miał przywilej z r. 1387 od kr. Jadwigi na skład soli.

poniedziałek, 11 lipca 2022

Pawłowska Rzeczpospolita według Glogera

Założyciel Rzeczypospolitej Pawłowskiej 
ksiądz Paweł Ksawery Brzostowski.

Pawłowska rzeczpospolita. 
(Encyklopedia Staropolska Z. Glogera)
 
Ksiądz Paweł Ksawery Brzostowski, referendarz litewski, syn Józefa, pisarza wiel. lit., brat młodszy Stanisława, wojewody inflanckiego, urodzony w Mosarzu na Litwie w r. 1730, uczony, literat, filantrop, mecenas literatury narodowej i gorący miłośnik kraju, pierwszy może w Rzplitej zwrócił uwagę na stan ekonomiczny i moralny ludu wiejskiego i chcąc go podnieść z upodlenia i nędzy, uprzedził wiek swój, dając hasło do przemiany stosunków socjalnych w Rzplitej. On to, nabywszy w r. 1767 od Hipolita Korsaka dobra Merecz w wojew. Wileńskiem, nad rzeką Mereczem o 4 mile od Wilna położone, postanowił myśl swoją i serce oddać na usługi poddanych. Dobra te od imienia swego nazwał Pawłowem, chcąc, żeby i nazwisko nawet nie przypominało Mereczanom dawnego ich położenia. Zaprowadzał więc w swej włości rozmaite postępowe ulepszenia i w d. 10 marca 1769 r. zawarłszy ostateczną umowę z poddanymi, zawiązał formalną „rzeczpospolitę pawłowską”. Aktem urzędowym nadał włościanom osobistą wolność, władzę prawodawczą dziedzica przelał na gminę, która odtąd była sejmem perjodycznie zwoływanym, a sam zrobił się tylko dożywotnim prezydentem włości. Było tam wszystko obmyślane: finanse i obrona krajowa. Pawłowianie zdobywali się dla swego prezydenta na różne dowody przywiązania i życzliwości. W r. 1774 postanowili tablicę marmurową umieścić w kaplicy pawłowskiej na wieczną rzeczy pamiątkę z napisem o zacnych czynach księdza Brzostowskiego; ten jednak odłożył na później spełnienie tego ich zamiaru. W tymże roku ogłosił Brzostowski konkurs na rozprawę: „Co bardziej zachęca młódź do nauk: czy nagrody i pochwały, czy urzędy krajowe?” W Warszawie rzadko bywał, bo nie lubił wielkiego świata i czuł się tylko szczęśliwy w swoim Pawłowie. R. 1787 abdykował referendarstwo litewskie na rzecz Kołłątaja i odtąd był tylko prostym kanonikiem wileńskim. W r. 1788 zapisał nowy fundusz 30,000 złp. na felczera i dyrektora, czyli nauczyciela dla włościan pawłowskich. W d. 25 listopada 1790 r. gmina pawłowska uchwaliła wylać dwa działa 3-funtowe dla artyleryi litewskiej, a o tem jej postanowieniu zawiadomił ksiądz Brzostowski Nestora Sapiehę, marszałka sejmu. Sejm w odpowiedzi zatwierdził urzędownie „rzeczpospolitę pawłowską”, która odtąd byt swój prawny liczyć zaczęła, o co dotąd Brzostowski napróżno przez tyle czasu się starał. Konstytucja o Pawłowie stanęła d. 4 kwietnia 1791 r. przed samą ustawą majową. Sejm zatwierdził wolności, nadania i ustawę Brzostowskiego, składającą się z 8-miu oddzielnych artykułów: 1) powinność chrześcijańska, 2) urzędy, 3) sprawiedliwość, 4) ostrzeżenie w sądach, 5) milicja ziemiańska, 6) szkoła i lekarz, 7) należność od włościan, 8) zabezpieczenie. 
W r. 1794 Brzostowski szukał bezpieczeństwa w murach Warszawy, a po upadku Rzplitej zawarł umowę z Fryd. Moszyńskim, marsz. wiel. kor., mocą której za dobra pawłowskie wziął w zamian folwark w Saksonii i pałac w Dreźnie. Gdy r. 1798 powrócił do kraju, zastał Pawłów we władaniu hrabiego Choiseula, który, kupiwszy tę majętność od Moszyńskiego, założył w niej za zezwoleniem cesarza Pawła komandorję maltańską. Skołatany wiekiem i przeciwnościami starzec zamieszkał w Turgielach, o ćwierć mili od Pawłowa, do którego zawsze go serce ciągnęło, a umarł w Wilnie w roku 1828, życia zaś swego 98-ym. Smuglewicz na pamiątkę Rzplitej Pawłowskiej w roku 1795 wymalował obraz, który miał unieśmiertelnić prace wiekopomne księdza Brzostowskiego („Słownik malarzów” Rastawieckiego). Sam zaś Brzostowski ogłosił drukiem krótką historję swojej reformy pod tyt.: „Pawłów od r. 1767 do r. 1795 od jednego domowego przyjaciela opisany”, w Wilnie i Warszawie u J. Zawadzkiego 1811 r., str. 48. Michał Baliński około r. 1840 pisze o Pawłowie i Brzostowskim: „Dotąd ślady tych jego urządzeń w okopach, ostatkach ratusza i szkółki pozostały”. W bibljotece jeżewskiej posiadamy rzadki druk grellowski p. t.: „Pieśń wolnych włościan pawłowskich w wojew. Wileńskiem z okoliczności Imienin Najjaśn. Króla Jmći Stanisława Augusta P. M. Roku Pańs. 1792. Śpiewana w Pawłowie, dobrach dziedzicznych Pawła Xawerego Brzostowskiego”. Pieśń ta, napisana wierszem słabym, ale pod urokiem ustawy majowej, sama siebie określa najlepiej:
Nie wzgardzisz, Panie, prostą fujarą Pawłowa,
W czucie spraw dobroczynnych silniejszą, niż w słowa.

Mundur milicji pawłowskiej 
(biały z czerwonymi dodatkami).


niedziela, 15 maja 2022

Fukierowie według Glogera

Henryk Maria Fukier (ur. 1886 w Warszawie, zm. 27 kwietnia 1959 tamże) –
ostatni potomek warszawskiego rodu Fukierów, dawny właściciel winiarni
i składu win w Warszawie przy Rynku Starego Miasta 27.

Fukierowie
(Encyklopedia staropolska Z. Glogera)

Fukierowie, najstarsza z firm kupieckich, bo od czasów Zygmunta III istniejąca do dziś dnia w Warszawie, słynna piwnicami win węgierskich. Fukierowie lub Fugierowie w czasach przeniesienia stolicy z Krakowa przybyli także stamtąd do Warszawy i trudnili się handlem winnym i zbożowym, posiadając prócz kamienic na Starem-Mieście gospodarstwo i dworki na tern miejscu, gdzie jest dzisiaj ogród i pałac Krasińskich, zwane wówczas Fukierowskiem. Tu „w domkach fukierowskich”, jak A. Wejnert pisze w „Starożytnościach Warszawy”, w latach 1624 i 1625 grasowało najsrożej morowe powietrze, a pomiędzy jego ofiarami z wybitniejszych obywateli miejskich wymienia i Michała Fukiera. Kamienica, dziś należąca w rynku Starego-Miasta do Fukierów, przeszła w ich posiadanie (Florjana i Jakóba) w r. 1805. Z tych Florjan, zostawszy przedstawicielem firmy, zajmował wybitne stanowisko śród mieszczaństwa stołecznego. Aloizy Żółkowski (ojciec) w wierszu do niego pisanym nazywa go „Panem Starego Miasta.” Wójcicki zapewnia („Kłosy” r. 1868 t. VI. str. 135), że najstarsze wina w piwnicy fukierowskiej sięgają końca XVI w. a mieszczą się wraz z młodszemi z lat: 1734, 1754, 1768, 1781, 1783, 1788 w butelkach ustawionych w piwnicy zwanej „hetmańską”. O takiem to winie mawiano w Polsce „Hungariae natum, Poloniae educatum. Ksiądz Kurowski, blizki czasów Stanisława Augusta, pisze o winiarni fukierowskiej: „Tu dawniej uczęszczała szlachta na posiłek; stąd magnaci do swoich stołów brali kosztowne nektary, tu wypoczywali urzędnicy magistratu po dziennej pracy. Tu niekiedy wysokiego urodzenia i stopnia, głośni w kraju mężowie, w skromnem odzieniu zwiedzali skrycie głośny w Polsce zakład. Podanie głosi, jakoby na dębowej ławie u Fukierów siedział niegdyś i Jan Sobieski. To pewna, że w końcu XVIII wieku częstym gościem bywał tu Al. Orłowski i cenną pozostawił pamiątkę w akwarelli, zdobiącej do naszych czasów ścianę winiarni. Później byli tu gośćmi Win. Pol, Syrokomla, Z. Kaczkowski, Matejko, Siemiradzki, wreszcie Don Carlos, szach perski Nasr-Eddin i tragik Rossi. Rysunki do „Kłosów” w r. 1868 sieni, gospody i piwnicy robił Woj. Gerson. O Fukierach pisał Wejnert, Wójcicki, Gomulicki, Pług i inni.

sobota, 16 kwietnia 2022

Spichlerze według Glogera

Śpichlerz
(Encyklopedia Staropolska Zygmunta Glogera)


Śpichrz (z niem. i łaciny Spicker, Speicher), po polsku: żytnica, sół, sołek – budynek przeznaczony do zsypywania zboża. Mączyński w słowniku swoim z r. 1564 pisze: „Sół, granarium, szpichlerz, gdzie żyto zsypują”. Długosz podaje, że w r. 1225 ks. Władysław, syn Ottona, czyli Odonicz popalił w Miedźwiedziu wielkopolskim spichrze książęce swego stryja Władysław a Laskonogiego czyli wielkiego. Gdy zboże stron lubelskich przeznaczone do spławu wywożono do Kazimierza, pobudowano tam nad Wisłą kilkanaście śpichlerzy, z których dwa przedstawiamy tu podług rysunku Andriollego. Drugi rysunek tegoż malarza jest widokiem starego śpichlerza w Sandomierzu. Trzeci rysunek przedstawia starodawny śpichlerz drewniany, który stał niegdyś na podwórzu klasztoru pp. norbertanek krakowskich na Zwierzyńcu, w r. 1878 rozebrany i przeniesiony do wsi Luborzycy w Królestwie Polskiem. Wogóle rysunków spichlerzy drewnianych polskich z w. XVI – XVIII zebraliśmy jeszcze znaczną ilość, których pomieszczenie nastąpi w zamierzonem przez nas wydaniu osobnego dzieła o budownictwie drewnianem dawnej Polski.



niedziela, 3 kwietnia 2022

Handel - cz. IV

Pałac Teppera-Dückerta (Pod Czterema Wiatrami) w Warszawie.
Źródło:

Handel - cz. IV
Encyklopedia Staropolska Zygmunta Glogera

Co się zaś tycze stanu szlacheckiego, to był on wówczas w ścisłem znaczeniu tego słowa zakonem, rycerskim, który musiał być tak samo zabezpieczonym przed dezercją ze swych szeregów, jak jest dzisiaj zabezpieczone każde wojsko, którego oficerom nie wolno również i wątpliwem jest czy przy największym postępie będzie wolno za lat tysiąc odbiegać z szeregów i stawać za ladą kramniczą z łokciem lub w szynkowni z kwartą. Szlachcic miał liczne przywileje stanowe za to, że winien był posiadać sztukę rycerską i pozostawać z szablą przy boku w wiecznej gotowości do przyjęcia wici o pospolitem ruszeniu i skoczenia na koń, aby przelać krew w obronie kresów ziemi swojej. Jeżeli porzucał zakon rycerski, zostając w mieście kramarzem lub szynkarzem, prosta logika wskazywała, że powinien był tracić przywileje stanu, z którego dezertował. Brak podobnego prawa świadczyłby o karygodnej nieprzezorności tych, których obrona całości państwa była obowiązkiem sumienia. Szlachcic dawny bez ujmy czci rycerskiej handlował wszystkimi produktami swej roli w sposób, jaki mu się żywnie podobało. Rządny gospodarz pod wielkiemi miastami ze wszystkiego umiał ciągnąć korzyści. Za czasów Górnickiego krowy pod Gdańskiem przynosiły rocznie za nabiał po 30 złotych ówczesnych dochodu. Chowem wełnistych owiec celowała szlachta wielkopolska. Wołu starego kupił szlachcic za dwie kopy groszy, a wypasłszy, sprzedał za cztery. Za wieprzka płacił pół kopy, a za poleć słoniny brał kopę. Źrzebca kupował za 10 złotych, a sprzedawał potem za 30. Gęsi wypasano na pastwiskach nie koniecznie owsem (Reja „Żywot pocz. czł.”). Woły pędzono do Królewca, Gdańska, Wrocławia, Brzegu. Człowiek, który woły pędził, zwał się „wołowiec,” a nikt w podróży nie bronił popasać woły na przydrożnych pastwiskach i lasach. Jan Chryzostom Pasek walczył długo pod Czarnieckim, a osiadłszy w Smogorzewie, opisuje, jak w r 1670 puścił się Wisłą na flis i zboże swoje w Gdańsku zręcznie sprzedał, współzawodnicząc z Piegłowskim, starostą ujskim i z Opackim, cześnikiem ziemi warszawskiej. W r. 1671 chodził Pasek raz wtóry do Gdańska i zboże swoje sprzedał „panu Wandernemu, poczciwemu bardzo kupcowi.” Z wyrażenia tego nie widać, aby szlachta polska miała kupców w takiej pogardzie, jak utrzymują niektórzy. O podróżach swoich ze zbożem szkutami Wisłą do Gdańska wspomina jeszcze Pasek w latach 1675, 1677, 1680, 1681, 1683. W r. 1685, dowiedziawszy się o nieurodzaju i drożyźnie jarzyny w Wielkopolsce, Pasek naładował „dubas” jęczmieniem i grochem, i poszedłszy sam sprzedał Wielkopolanom w maju, a uskarża się tylko, że „gdybym był tygodniem trochę pośpieszył, póko nie tak nawieziono, wziąłbym był za korzec drugie tyle”. W tymże roku chodził jeszcze na flis ze zbożem do Gdańska, a w następnym również z czworgiem statków naładowanych pszenicą, powrócił zaś do domu lądem, jak to nieraz zwykł czynić. Jeszcze za czasów saskich nawet możni panowie nieraz udawali się ze zbożem do Gdańska, posiadając całe floty swoich szkut na Wiśle, Narwi i Bugu, jak to czytaliśmy w rękopiśmiennym pamiętniku Wiktoryna Kuczyńskiego, kasztelana podlaskiego. Podług wyliczenia współczesnego, które mamy, poszło z Polski do Holandyi od 16 czerwca do 21 listopada 1710 r. pszenicy łasztów 3286 i korcy 36; żyta ł. 6432 i kor. 22; jęczmienia ł. 562 i kor. 5; słodu łasz. 33 i kor. 6; tatarki ł. 125; grochu ł. 28 i kor. 54; jagieł łasz. 27 i kor. 43; kaszy tatarczanej łasz. 5 i kor. 57; kaszy jęczmiennej łasz. 13 i kor 20; owsa przywieziono do Gdańska w tymże czasie łasz. 1097 i kor. 24, ale do Holandyi nie wyprawiono z tego nic. Kresem pomyślności handlowej i zamożności miast polskich było 12-lecie zwane krwawym potopem, 1648 – 1660. Oprócz Gdańska wszystkie miasta przechodziły przez ręce nieprzyjaciela, palone lub bombardowane i obłożone kontrybucjami. Nadludzkiemi wysileniami – jak się wyraża Korzon – bitnej jeszcze szlachty i bohaterskich wodzów ocalała wtedy Polska, ale jej dobrobyt ekonomiczny poniósł klęskę śmiertelną, zwłaszcza, że przez całe pół wieku snuło się nieprzerwane pasmo wojen. Fabryki sukienne, kopalnie, rzemiosła i handel upadły. Dopiero pod koniec panow. Augusta III budzi się ruch umysłowy i wznoszą firmy bankierskie, wśród których Piotr Tepper dorabiał się sławy najbogatszego bankiera północy. Ale tymczasem nadciągnęła katastrofa I-go rozbioru 1772 – 1773 i zabójczych traktatów handlowych pruskich.

Szkuty z polskim drzewem w porcie gdańskim (XVIII wiek).

piątek, 1 kwietnia 2022

Handel - cz III

Alegoria handlu Gdańskiego (fragment). 
Mal. Izaak van den Blocke.
Handel cz. II
Encyklopedia Staropolska Zygmunta Glogera

Od XIV wieku handel był zorganizowany w bractwa czyli rodzaj spółek kupieckich. Z Francją był traktat handlowy z r. 1500, który zawierając, Jan Olbracht, Ludwik XII i Władysław, kr. czeski i węgierski, przyrzekli sobie wzajemną wolność handlu. Po obraniu Walezego, Karol IX, król francuski, nadał kupcom polskim równe prawa z francuskimi i obiecał wyznaczyć port na skład handlu polskiego. Holendrzy, Anglicy i Szkoci mieli zupełnie wolny handel w Polsce i nawzajem Polacy u nich. O handlu zboża kupców lwowskich z Gdańskiem, także o handlu karawanowym między Lwowem i Stambułem, o wywożeniu z Polski sukna kościańskiego, bieckiego, chęcińskiego, wolborskiego i wschowskiego na półwysep bałkański podaje ciekawe szczegóły Wł. Łoziński w dziele swojem „Patrycjat i mieszczaństwo lwowskie.” Czasem – pisze Łoziński – całkiem doraźnie wystrzelił jakiś lokalny przemysł, np. w XVI w. czapnictwo. Lwów i Kraków zaopatrywał w czapki księstwa naddunajskie. Lwowski czapnik Dymitr obowiązuje się r. 1557 wzamian za 10 kuf małmazyi dostarczyć 3,000 czapek „roboty swojej własnej wedle próby.” Michał Hanel wywozi r. 1559 na Wołoszczyznę raz 6 fas czapek, później 800 sztuk. Jarosz Wedelski wysyła do Stambułu 200 „czapek lwowskich.” Polska – pisze Tadeusz Korzon – zwana była do połowy XVII w. „spichrzem Europy,” bo przy rozwijającej się wielkiej uprawie wysyłała coraz więcej produktów gospodarstwa rolnego do miast hanzeatyckich, Anglii, Holandyi, a czasem do Francyi, Hiszpanii, Włoch. Wywóz jej zbóż dosięgał swego maximum przez Gdańsk w ilości 128,000 łasztów (30 korcowych) w r. 1648. Doliczając zaś spław Wielkopolski Wartą i Odrą, a z Litwy Niemnem do Królewca i Dźwiną do Rygi, Cellarjusz w „Descriptio Poloniae” oznacza ogólną sumę rocznego wywozu zbóż na 365,000 łasztów. Pędzono też za granicę wołów po 60,000 na rok, podług rachuby Opalińskiego. Produkowała to wszystko szlachta, a za to sprowadzała sobie damascenki, turkusy, kobierce, altembasy ze Wschodu, aksamity, jedwabie z Włoch, piękne sukna z Flandryi, wyroby płócienne i bawełniane z Holandyi i Niemiec; wino z Węgier i wysp greckich. Piotr Zbylitowski w „Schadzce ziemiańskiej” narzeka na ogrom pieniędzy, wysyłanych za granicę:
„Na wino, na korzenie: dopieroż bławaty,
Aksamity, hatłasy, złotogłów, szarłaty.
Kiedyby te pieniądze doma zachowano,
Co ich przez rok do cudzej ziemie wywieziono:
Pewnieby znaczne były, nie takby niszczały
Rzeczy nasze, nie takby i stany drobniały.”
Wartość pieniędzy ciągle spadała; w roku 1611 ulegalizowano cenę dukata aż na 79 groszy srebrnych, a talara na 40. Obwiniano Zygmunta III o spodlenie monety, ograniczono r. 1604 liczbę mennic do 4-ch, zmuszono go nareszcie do zrzeczenia się całkiem regalii monetarnej. Tymczasem teraz okazuje się – pisze Korzon – że nie on był winien, lecz niemieccy obrzynacze i przetapiacze, t. zw. „Kipper und Wipper,” których działalność sięgała do Polski. Pomimo to wszystko dobrobyt powszechny wzrastał pomyślnie za czasów Zygmuntowskich i za Władysława IV. Poselstwa polskie wjeżdżały do obcych stolic z imponującym przepychem, jak np. r. 1573 po Walezjusza do Paryża, r. 1633 Ossolińskiego do Rzymu. U magnatów „pachołcy w karmazynowych deljach, w żupanach atłasowych żółtych, woźnice w takichże barwach chodzili; karety aksamitem niestrzyżonym miasto skóry, a wewnątrz białym tureckim złotogłowiem obijano; asystencje pańskie, o Boże, jakie gromadne bywały!” Gdy „wielki” elektor brandeburski, Fryderyk Wilhelm II, składał w Warszawie d. 7 paździer. 1641 r. hołd przed Władysławem IV, „aż do Ujazdowa całe pola okryły asystencje pańskie.” W archiwach, pamiętnikach i inwentarzach domowych szlachty znajdujemy długie regestry klejnotów i zasobów domowych przez pokolenia skrzętnie gromadzonych. Dla kupców nie było zbyt uciążliwem cło, pobierane zarówno od wywozu jak przywozu, czysto finansowe, zastępujące dzisiejsze patenty. Więc też i między mieszczanami Starowolski wie o takich, którzy w r. 1600 dawali córkom po 100,000 czerwonych złotych posagu, gdy dawniej, a mianowicie za panowania Krzyżaków u ujścia Wisły, t. j. przed r. 1466, zaledwo senator mógł się zdobyć na 100 grzywien czyli 50 funtów srebra. Prawa oszczędnicze z XVII w. (z lat: 1613, 1620, 1629, 1655, 1683) świadczą, że mieszczanie kochali się w przepychu, jedwabiach, drogich futrach i klejnotach. O bogactwie patrycjuszów lwowskich ciekawe szczegóły podaje Wł. Łoziński. Kraków w XVI w. dochodził 80,000 mieszkańców, należał zatem wówczas do większych miast w Europie; Lublin liczył 40,000 mieszkańców i słynął z jarmarków, na które zjeżdżali się kupcy ze wszystkich narodów Europy a nawet Arabowie. Na Litwie Wilno i Kowno posiadały faktorje kupców cudzoziemskich. Do Moskwy za każdym posłem polskim ciągnął tabor wozów kupieckich. Największe obroty handlowe robi Gdańsk, posiadający słynną od XV wieku giełdę zwaną Artushof, utrzymuje silną fortecę, liczną załogę i znaczną flotę. Wobec tych wszystkich faktów, oburzanie się wielu historyków naszych na „wrogi handlowi duch prawodawstwa sejmowego,” na zwolnienie produktów gospodarstw szlacheckich i towarów sprowadzanych przez szlachtę dla siebie od wszelkich opłat celnych, na wzbronienie szlachcie parania się kramarstwem i szynkarstwem w miastach, dowodzi tylko mierzenia skalą pojęć dzisiejszych zupełnie odrębnych stosunków dawnych. Jeżeli któryś z historyków naszych przytacza pomiędzy powodami upadku miast i handlu uchwałę sejmową z r. 1633, że „każdy szlachcic szlachectwo traci, jeżeli będąc w mieście osiadły, handlami i szynkami się bawi miejskiemi i magistratus miejskie odprawuje,” cóż dopiero dziwić się różnym dzisiejszym dziennikarzom i belletrystom, że w prawie powyższem dopatrują jedną z przyczyn upadku Polski i na rozmaite sposoby ten „łokieć i kwartę” jako synonim średniowiecznego zacofania trawestują. Nikt zaś nie przypuszcza, że dla mieszczaństwa prawo to było dobrodziejstwem pożądanem, zasłaniając je przed konkurencją szlachty w dziedzinie kramarstwa.
 

poniedziałek, 24 sierpnia 2020

Przekop Mierzei … za Batorego

Panorama Gdańska w 2 poł. XVI wieku.

Przekop Mierzei … za Batorego

Spór o sens przekopu Mierzei Wiślanej mamy już chyba za sobą. Mało kto jednak wie, że ów przekop nie  jest współczesnym projektem. Jego historia sięga drugiej połowy XVI wieku i panowania króla Stefana Batorego. Obejmując tron Rzeczypospolitej musiał on od razu zmierzyć się z buntem Gdańska. Było to w owym czasie największe i najpotężniejsze gospodarczo miasto Królestwa Polskiego. Od powrotu do Korony po Wojnie 13-letniej z Krzyżakami (1454-1466) Gdańsk czerpał olbrzymie zyski z polskiego handlu wiślanego. Niestety chciwość szybko pchnęła Gdańszczan przeciwko Polsce i już w pierwszej połowie XVI wieku zaczęli oni sprawiać problemy naszej polityce morskiej. Pewną rolę odegrały też różnice etniczne (dominacja Niemców) i kulturowe (większość protestancka). Po ucieczce króla Henryka Walezego (1574) Gdańsk poparł kandydaturę cesarza Maksymiliana II Habsburga. Kiedy rok później cesarz zmarł, a na króla koronował się Stefan Batory Gdańszczanie podnieśli otwarty bunt. Dodatkowym czynnikiem zapalnym okazał się projekt wprowadzenia „Statutów Karnkowskiego” - korzystnych dla państwa, ale ograniczających wszechwładzę gdańskich patrycjuszy. 
Wojna z potężnym miastem trwała dwa lata. Gdańszczanie ponieśli dotkliwą klęskę w bitwie pod Lubiszewem Tczewskim 17 kwietnia 1577 r., ale oblężenie bardzo silnie ufortyfikowanego miasta przeciągało się  … i to właśnie wtedy padł projekt uczynienia z Elbląga głównego portu Rzeczypospolitej poprzez wykonanie przekopu przez Mierzeję Wiślaną. Kto wie, co by z tego wyszło …. gdyby król i Gdańsk w końcu nie doszli do porozumienia. Batoremu, planującemu już wojnę z Moskwą bardzo przeszkadzała kosztowna wojna z największym portem Królestwa. Gdańszczanie też zrozumieli, że w polu i tak nie wygrają, a przedłużanie konfliktu grozi im ruiną gospodarczą …. tym bardziej wobec planu przekopu Mierzei i przejęcia handlu wiślanego przez Elbląg. Ostatecznie Gdańsk ukorzył się i uznał Batorego, a król zrezygnował z wprowadzenia „Statutów Karnkowskiego” i przekopania Mierzei Wiślanej. Projekt powrócił po pięciu stuleciach w nowym układzie geopolitycznym.

 Portret króla Stefana Batorego w stroju szlacheckim, 
według sztychu Josta Ammana z 1576 roku.

środa, 29 lipca 2020

Hieronim Wietor

Rycina z "Pavli Crosnensis Rvtheni Artivm Liberalivm magistri" 
wydanej przez Hieronima Wietora w 1509 r.


Hieronim Wietor (Hieronymus Vietor, właśc. Büttner, zw. Doliarius, Phillovallensis, ur. 1480 w Lubomierzu (pow. lwówecki na Dolnym Śląsku), zm. 1546/47 w Krakowie) – drukarz, księgarz, introligator, typograf królewskiej kancelarii Zygmunta Starego. Przyjechał na studia do Krakowa i zadomowił się w nim. W roku 1497 zapisał się na Akademię Krakowską, w dwa lata zdobył stopień bakałarza nauk wyzwolonych. Zajął się introligatorstwem, także drukarstwem. Nie mogąc wytrzymać konkurencji ze strony Jana Hallera, Wietor przeniósł się w 1510 roku do Wiednia, gdzie zaczął drukować w spółce z wiedeńskim drukarzem. Ich drukarnia była dobrze wyposażona. Spółka przetrwała do 1515 r., kiedy to obaj założyli własne oficyny. W 1517 r. powierzył drukarnię synowi Florianowi, a sam powrócił do Krakowa. Początkowo współpracował z Markiem Szarffenbergiem, ale już rok później rozwinął własną wielką drukarnię w wieży przy Bramie Skawińskiej (zburzonej w 1816 r.) na Kazimierzu, a w 1522 r. dobudował obok niej także młyn papierniczy. W 1527 r. otrzymał godność typografa królewskiej kancelarii Zygmunta Starego.
Drukarnia Wietora pod względem technicznym była oparta na wzorach zachodnich, wcześniej niespotykanych w Polsce. Wietor sprowadził antykwę Jensona, następnie kursywę aldowską i komplet czcionek greckich. Posiadał dobre drzeworyty, utrzymywał kontakty z humanistycznymi autorami, starał się o poprawne wykonanie tekstu i o dobry papier. Jego druki znane były z wysokiego poziomu artystycznego i technicznego, a on sam nazywał siebie chalcographus accuratissimus – drukarz najstaranniejszy.
Drukował przeważnie w języku polskim, w łacinie i po niemiecku. W jego oficynie ukazały się pierwsze druki w języku węgierskim i greckim, a także pierwszy podręcznik do nauki języka polskiego, Polskie książeczki ku uczeniu się polskiego, przedrukowany w 1539 roku pod innym tytułem, Wokabularz rozmaitych.. sentencyi. W 1536 r. został ukarany za drukowanie i rozpowszechnianie broszur innowierczych (drukował np. prace Marcina Lutra).
Ogólny dorobek drukarni Wietora wynosi ponad 550 pozycji. Po śmierci drukarza oficynę przejęła żona, Barbara, która prowadziła ją przez 4 lata (1546-1550) sama, a następnie przy pomocy przyszłego męża, Łazarza Andrysowicza ze Strykowa. W 1577 roku po śmierci Łazarza, zakład drukarski przejął syn jego i Barbary, Jan Januszowski, który rozwijał tłocznię jako Oficynę Łazarzową.



Pierwsza strona "Chronica Polonorum" Macieja z Miechowa,
wydrukowana w oficynie Wietora w 1519 r. 

Mikołaj Leon Sapieha

Mikołaj Leon Sapieha herbu Lis (ur. 1644, zm. 1685) - uczestnik bitwy  pod Wiedniem, kolejno: kasztelan wołyński i wojewoda bracławski.   ...