Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tolerancja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tolerancja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 grudnia 2022

Konfederacja Warszawska

Sytuacja wyznaniowa Rzeczypospolitej w 1573 r.

Konfederacja warszawska – określenie uchwały podjętej 28 stycznia 1573 roku na sejmie konwokacyjnym w Warszawie, zawierającej postanowienia dotyczące zapewnienia swobody wyznania szlachcie w Rzeczypospolitej. Gwarantowała bezwarunkowy i wieczny pokój między wszystkimi różniącymi się w wierze, zapewniała innowiercom równouprawnienie z katolikami i opiekę państwa jednocześnie zabraniając władzom świeckim wspierania kleru w prześladowaniach religijnych. Dokument uważany jest za początek gwarantowanej prawnie tolerancji religijnej. W 2003 tekst konfederacji warszawskiej został wpisany na listę UNESCO Pamięć Świata. 
Akt Konfederacji Warszawskiej w sprawach religijnych postanawiał i gwarantował:
- bezwarunkowy i wieczysty pokój między "rozróżnionymi w wierze" (dissidentes in religione) 
- niewszczynanie pod żadnym pozorem walk pod pretekstem religii
- szlachcie prawo do narzucania własnego wyznania swoim poddanym.
Choć konfederacja ograniczała wolność wyznania jedynie do szlachty, w praktyce otrzymali ją również mieszczanie miast królewskich. Uprawomocnienie zasad tolerancji było dużym osiągnięciem. Artykuły konfederacji wciągnięto do statutów, które miał zaprzysiąc każdy nowo obrany król („artykuły henrykowskie”). Mimo pewnej ogólnikowości Konfederacja Warszawska dała prawne podstawy dla protestantyzmu polskiego i była pierwszym w Europie aktem szerokiej tolerancji.
W opracowaniu tekstu brali udział biskupi katoliccy, w tym także Karnkowski i prymas Uchański, episkopat odmówił zatwierdzenia konfederacji, jednocześnie zobowiązując się do przestrzegania i bronienia pokoju powszechnego w kraju.
"A iż w Rzeczypospolitej naszej jest dissidium (niezgoda) niemała w sprawie religii chrześcijańskiej, zabiegając temu, aby się z tej przyczyny miedzy ludźmi sedycje (rozruchy) jakie szkodliwe nie wszczęły, które po innych królestwach jaśnie widzimy, obiecujemy to sobie spolnie za nas i potomków naszych na wieczne czasy pod rygorem przysięgi, pod wiarą, poczciwością i sumieniem naszym, iż którzy jesteśmy dissidentes de religione (różni w wierze), pokój miedzy sobą zachować, a dla różnej wiary i odmiany w kościelech krwie nie przelewać ani się penować (karać) konfiskatą dóbr, poczciwością, carceribus et exilio (więzieniami i wygnaniem) i zwierzchności żadnej ani urzędowi do takowego progressu żadnym sposobem nie pomagać. I owszem, gdzie by ją kto przelewać chciał, z tej przyczyny zastawiać się o to wszyscy będziem, choćby też za pretekstem dekretu albo za postępkiem jakim sądowym kto to czynić chciał". 
(fragment Aktu Konfederacji Warszawskiej, 1573 r)

niedziela, 1 maja 2022

Paweł Włodkowic "O prawach niewiernych"

Wystąpienie Pawła Włodkowica na Soborze w Konstancji (1414-18).
Na pierwszym planie Zawisza Czarny z Garbowa.
Rys. Sz. Kobyliński.

Paweł Włodkowic "O prawach niewiernych"
"Nie wolno niewiernym, choćby nawet nie uznawali cesarstwa rzymskiego, zabierać państw ich, posiadłości lub przywilejów, ponieważ bez grzechu za sprawą Boga je posiadają, który to wszystko bez różnicy stworzył dla człowieka, którego ukształtował na swój obraz. (...) Pisma cesarskie udzielone krzyżowcom z Prus albo innym w sprawie zajęcia ziem niewiernych żadnych im nie dają praw, ale raczej oszukują wiernych w Chrystusie, ponieważ nikt nie daje nic z tego czego nie posiada, ani też tego rodzaju dokumenty, ani papieży, ani cesarzy nie mogły im dać jakichkolwiek uprawnień, szczególnie przeciw prawu naturalnemu i Bożemu.(...) Wszelkie prawo naturalne, boskie, kościelne i świeckie potępia zwalczających tych, którzy pragną żyć w pokoju".
"Nie należy niepokoić ani osób, ani majątków niewiernych, którzy chcą spokojnie żyć między chrześcijanami (...) Niewiernym wolno bez popełnienia grzechu władać posiadłościami i majątkami oraz dzierżyć władzę, gdyż wszystkie te rzeczy stworzone zostały nie tylko dla wiernych [chrześcijan], ale dla wszystkich istot rozumnych".
Paweł Włodkowic z Brudzenia (fragmenty z "De potestate papae et impertoris respectu infidelium").

niedziela, 27 marca 2022

O Żydach w Rzeczypospolitej ....

Portret kardynała Commendone z XVIII wieku.

Kardynał Giovanni Francesco Commendone o Żydach w Rzeczypospolitej (1563):

„Spotyka się mnóstwo Żydów, którzy nie są tu w pogardzie, jak to się dzieje gdzie indziej. Nie żyją w poniżeniu i nie muszą wykonywać zawodów nikczemnych. Posiadają ziemię, zajmują się handlem, studiują medycynę i astronomię. Mają wielkie bogactwa i nie tylko są zaliczani do ludzi honoru, lecz czasem nad owymi panują. Nie noszą żadnego zna­ ku wyróżniającego i wolno im nawet mieć przy sobie broń".

poniedziałek, 27 lipca 2020

Stosunki narodowościowe w Polsce XVI wieku

Kardynał Stanisław Hozjusz

Stosunki narodowościowe w Polsce XVI wieku - część I.
(Dzieje kultury polskiej wg Aleksandra Brücknera)

W nowy wiek wstąpiła Polska jako państwo potężne i naród jednolity, bo pięciowiekowe trudy wydały upragniony owoc; z luźnych szczepów, spojonych bliskością siedzib, jednością bytu życiowego, tożsamością języka, stworzyli Piastowie całość organiczną, która mimo średniowiecznej decentralizacji i jej śladów niestartych
poczuwała się do jedności moralnej i materialnej, mimo różnic szczepowych; do pełnej swobody w kierowaniu swoimi losami mimo otaczających zewsząd wrogów; do wytykania sobie dalekich celów mimo warunków niekorzystnych, granic otwartych, nierychłego pogotowia wojennego, marnej skarbowości — spółrzędna największym mocarstwom europejskim, przedmurze Zachodu.
W Polsce rdzennej wrócono już do jednolitości narodowej, zachwianej poniekąd napływem niemieckim; obcy żywioł strawiono zupełnie po wsiach i miasteczkach, niezupełnie na Podgórzu (w Bieczu), nad granicą marchijską, w Krakowie i Poznaniu, Lwowie i Wilnie, dokąd handel ożywiony, widoki korzystne, związki pokrewieństwa zwabiały nowych przybyszów, wzmacniając dawnych. Ale Niemcy uczyli się pilnie po polsku, nazwiska ich już nic nie mówiły: gdy rada lwowska Benedykta Herbesta na mistrza swej szkoły powołała, musiała mu dobrać, mimo jego niemieckiego nazwiska, osobnego podmistrza dla niemczyzny, a Hose (Hozjusz) i Kromer z Niemców byli świecznikami duchowieństwa polskiego. Niemców rozproszonych po kraju łatwo strawiono; nierównie większym i trudniejszym zadaniem była asymilacja żywiołu ruskiego; litewski dla drobnej liczby wcale nie ważył. Od półtora wieku ziemia czerwonoruska była przyłączona do Korony; od wieku zadzierzgnęły się węzły z Rusią litewską, lecz szerzyła się polszczyzna tu i tam w bardzo nierównej mierze. W Koronie stawała oporem — czego wobec Niemców nie było — wiara odgraniczająca narodowości nierównie silniej niż język, ale przepaść dzieląca doły malała znacznie ku górze. Ruskie porządki ustąpiły polskim w administracji i sądownictwie; masowo ciągnęła szlachta polska na wschód; nadaniami królewskimi i ożenkami zdobywała ziemię, a za nią szedł chłop na wieś i rzemieślnik do miasta; silną nogą stanął katolicyzm szczególniej we Lwowie i zaczęła się polonizacja kraju, rychła i skuteczna w mieście i śród dawnych bojarów, powolna i chwiejna na wsi, dokąd chyba z dworku szlacheckiego polszczyzna przenikała, gdy kolonista Polak w ruskim otoczeniu raczej się wynaradawiał, szczególniej jeśli brakło kościołów dla jego potrzeb duchownych. Całkiem inaczej było na Rusi-Litwie. Tu właśnie polski żywioł wielkopański i szlachecki był wykluczony; nie było ani nadań królewskich, ani ożenków, ale za. księdzem i za bernardynem zjawiał się po miastach i rzemieślnik polski, a mieszczaństwo niemieckie, acz obce, ale katolickie, nie miało wyboru, polszczało. Za to szedł tu od dworu królewskiego wpływ olbrzymi. Ten dwór katolicki i polski nie wykluczał wprawdzie Rusi-Litwy, ale rozsiewał tylko polszczyznę; w otoczeniu królewskim dawni bojarzy, teraz panowie rada, przejmowali się mimo woli dworskim, tj. polskim obyczajem, strojem, językiem; mówili i pisali z urzędu po rusku (język litewski tylko na wsi istniał, nie było go ani w sądzie i w urzędzie, ani w kościele i szkole), ale już zaczynała ruszczyzna z dworu wielkopańskiego za wzorem królewskiego ustępować; na zjazdach w Parczowie, a później i we własnej radzie, wobec króla szczególnie, odzywali się Radziwiłłowie, Ostrogscy, Chodkiewicze po polsku, a to szerzyło się od nich coraz dalej. Co nauki pragnęło, szło do Krakowa albo do Niemiec; tylko pop i czerniec, Rusin (Litwinem przezywany, chociaż nic z nim nigdy nie miał wspólnego, ani języka, ani wiary) z miasta i wsi stali przy wierze, trybie i mowie ojców. Z każdym dziesiątkiem lat przybywało tej polonizacji wśród szlachty; bratała się szlachta z polską to przeciw własnym wielmożom, to dla niebezpieczeństwa moskiewskiego. I katolicyzm, równoznaczny z polonizacją, brał górę wobec opłakanego położenia cerkwi ruskiej bez nauki, bez autorytetu, bez równouprawnienia z „rzymską”. Powoli zaczynali panowie rzucać prawosławie, przechodzić na katolicyzm, bo myśl o unii z Rzymem — z zachowaniem języka i obrzędów w cerkwi — która odżyła w XV wieku, zamarła zupełnie w XVI; dopiero przy końcu wieku wznowiły ją inne czynniki. Pstra karta etnograficzna Polski zbogacała się o nowy jeszcze element: coraz liczniej napływali Ormianie do Kut i Lwowa, ożywiając handel wschodni, bogacąc siebie i miasto, żyjąc pod swoim prawem i w swoim kościele osobnym. Tatarzy na Litwie, jeńcy i zbiegi, trzymali się opornie, wiary im nie tykano, ale w mowie ruszczyli się powoli, rozjeżdżali wiele po kraju jako furmani; dopiero przy końcu wieku i na początku XVII wieku wyłoniła się polemika (po polsku) o ich przywileje osobliwsze, które ich niby z szlachtą rdzenną równały. Zjawili się i Cyganie i zaprzątali konstytucje sejmowe.
Poza politycznymi granicami utrzymywał się żywioł polski na Śląsku. Górny Śląsk był cały polski, chociaż szlachta i mieszczanie niemczyzną (rodową albo przejętą) przesiąkali; granica etnograficzna nie zmieniała się; tracono chyba polskie placówki rozproszone, sięgające aż poza Wrocław. Lud zachował nieskażoną polszczyznę piastowską, tylko naleciałości niemieckich, a szczególnie czeskich zjawiło się tu więcej niż w Polsce (język czeski był urzędowym w kraju, gdzie Czechów nie było), a sięgało to w Oświęcimskie i Zatorskie; Polacy rodem z tych okolic, np. tłumacz sentencji Terencjuszowych (z r. 1545), używali czechizmów, jak dvacet (dwadzieścia) itp., rugowanych dopiero we dwu późniejszych wydaniach. Lud był pozostawiony samemu sobie, dopiero w XVII wieku zajął się nim bardziej zbór luterski; przynależność diecezji wrocławskiej do prowincji gnieźnieńskiej nie była zerwana, lecz raczej już tylko formalna. Za to ciążyła inteligencja 'miejska i szlachecka ku Krakowowi; jego uniwersytet był niemal krajowy, śląski; liczba mistrzów śląskich była znaczna; jeden z ostatnich znakomitszych to grecysta krakowski Andrzej Schonaeus z Głogowy, wielbiciel Sokołowskiego; szczególniej początek wieku obfitował w wybitnych Ślązaków-humanistów, uczniów krakowskich, którzy i we Wrocławiu nie zrywali węzłów z „Sarmacją”, która im nauką i dostatkami imponowała, na której wzór oni by swoją ojczyznę kształtowali (Wawrzyniec Corvinus z swoją Kosmografią 1496 roku otwierał ten długi szereg); w połowie wieku Adam Schroeter z Nysy sławił Wieliczką i Niemen. Drukarze krakowscy niemal wszyscy Ślązacy i Ślązaków zatrudniali, np. Fr. Mimera, lecz tegoż wiersze polskie silnie germanizmami trąciły. We Wrocławiu był żywioł polski bynajmniej nie nikły; pod nazwami łacińskimi ukrywa się niejeden Polak, np. fizyk miejski Matthias Auctus jest Maciejem Przybyłą, rektor szkoły Marii Magdaleny Jan Rullus jest krakowianinem (obaj znani z zażyłości z Modrzewskim); łacinnik Modrzewski przesyłał swoje główne dzieło kupcowi wrocławskiemu Danielowi Schilingowi (rodzina dobrze i w. Poznaniu znana) z dedykacją polską. Książęta i szlachta odwiedzali chętnie wielką dawną ojczyznę; świadkiem tej zażyłości Henryk IX, książę legnicki, i Memorialbuch jego marszałka dworu Hansa von Schweinichen, obfitujący w „popojki” z szlachtą polską.

niedziela, 19 lipca 2020

Niemcy o polskich wolnościach.

Akt Konfederacji Warszawskiej z 1573 r.

Niemcy o polskich wolnościach.

Zygmunt Gloger w Encyklopedii Staropolskiej przytacza opinię niemieckich historyków o polskiej tolerancji i wolnościach Niemców w Polsce:" Niemcy: Löwenberg w pracy swojej Das enthüllte Posen a później Jerzy Wagner, których nikt o szowinizm polski posądzić nie może, piszą: „Gdy w czasie reformacyi wielu Niemców wystawionych było w swoim kraju na jak najstraszniejsze prześladowanie, wtedy w katolickiej Polsce znaleźli oni gościnny przytułek. Polska już o wiele dawniej prześcignęła w tolerancyi wiary najbardziej cywilizowane państwa. Podczas gdy we Francyi Molai i Joanna d’Arc skończyli na stosie, gdy noc św. Bartłomieja i wojny religijne setki tysięcy pochłonęły ofiar, gdy w Hiszpanii teroryzm religijny Filipa, w Holandyi fanatyczni siepacze Alby, w Anglii krwawe rządy Maryi – niezliczone święcili hekatomby w ludziach, gdy Niemcy spalili Husa i nawet to samo uczynili z prochami Wiklefa w sto lat po jego śmierci – gdy się jeszcze przez cały wiek rozdzierali w krwawych wojnach religijnych – wydał w Polsce Kazimierz Wielki już r. 1356 statut tolerancyi i z Polski uczynił schronisko dla wszystkich, którzy w ówczesnym cywilizowanym świecie skazani byli na prześladowanie i śmierć. 
W czasach, w których nawet Melanchton przemawiał za karą śmierci na kacerzy, była Polska jedynem wolnem schronieniem dla socynjan i ewangielików. Dysydentom sejm w Wilnie r. 1573 przyznał równe prawa z katolikami. Niemieckie szkoły, kościoły i nabożeństwo cieszyły się nawet osobnymi przywilejami. Niemcy w Polsce mieli ochronę swej narodowości i języka w kościele i szkole, słowem, cieszyli się koloniści niemieccy tak licznemi prawami i wolnościami, że ich bracia w Niemczech oblizywaliby sobie wszystkie dziesięć palców, gdyby byli mogli uzyskać takie same socjalne wolności”.

Cudzoziemcy o Rzeczypospolitej - tolerancja

Erazm z Rotterdamu. 
Mal. Hans Holbein Młodszy.

Wolność i tolerancja – pochwała i potępienie.

„Składam powinszowania narodowi, który – chociaż kiedyś uważany był za barbarzyński – teraz tak pięknie rozwija się w dziedzinie nauki, prawa, obyczajów, religii, i we wszystkim, co przeciwne wszelkiemu nieokrzesaniu, że współzawodniczyć może z najbardziej kulturalnymi narodami świata”
Erazm z Rotterdamu w liście do Decjusza (1523 r.)

„W Polsce współżyją ludzie różnych wyznań w pokoju, a państwo nie ponosi żadnych strat z tego powodu, iż rządzone jest przez ludzi różnych religii, a główne urzędy rozdawane są bez różnicy”.
Hubert Languet (hugenocki pisarz)

„W Polsce wolności wszystkich religii są zagwarantowane”.
George Abbot biskup Canterbury

„Wielką, a nawet bardzo wielką, miałbyś tutaj (w Polsce) wolność życia wedle swych poglądów i zasad, jak również wolność pisania i wydawania. Nikt tu nie jest cenzorem. Miałbyś ludzi, którzy by cię miłowali i bronili i (co winno ci być szczególnie miłe), którzy podzielają z tobą wspólną sprawę”.
Bernardino markiz d’Oria w liście do Sebastiana Castelliona.

„Jest (Polska) pierwszem w Europie państwem, które przykład tolerancji dało. Meczety stały tam pomiędzy Kościołami chrześcijan i Żydów bożnicami. Rzeczpospolita nie miała wierniejszych poddanych nad Mahometanów, pod iey opieką osiadłych; Żydzi pilnowali dochodów w dobrach Szlachty, która się więcej fakcyami niżeli gospodarstwem trudniła. Polska z woli swojej ustawy podbijać nie mogła, powiększenie swoje i przyłączenie krajów sąsiedzkich, jedynie tylko tolerancyi winną była (…). Wszystkie nienawiści religijne zdawały się uśpione. Nigdzie fanatyzm swoiey nie zapałił pochodni. Nie było kłótni, nie było niechęci”
Claude Carloman de Rulhière (francuski historyk z XVIII wieku).

„Naród polski brał bardzo mały udział we wszystkich wojnach religijnych, nękających Europę w XVI i XVII wieku. Nie wyhodował on na swym łonie ani spisku prochowego, ani nocy św. Bartłomieja, ani mordu senatorów, ani królobójstwa; nie zbroił braci przeciw braciom; jest to kraj, gdzie spałono najmniej ludzi za to, że się pomylili w dogmacie”.
Denis Diderot (francuski encyklopedysta z XVIII wieku).

„ Służyła Polska w tej dobie za przytułek dla ofiar prześladowań i rugów, szczególnie niemieckich (…) Było to dla Żydów nader szczęśliwym zdarzeniem, że gdy nad ich głowami w Niemczech zawisły nowe klęski, znaleźli o ścianę kraj, który udzielił im gościny i opieki (…). Ku Polsce jako pewnemu schronieniu, zwracały się oczy Żydów prześladowanych w innych krajach (…). Polska, która w wieku szesnastym, dzięki unii z Litwą, stała się za panowania synów Kazimierza IV wielkim mocarstwem, była (…) schroniskiem dla wszystkich banitów, prześladowanych i szczutych”.
Heinrich Graetz (niemiecki historyk z XIX wieku)

„Tolerancja nie prowadzi do niepokojów w państwie, jak tego dowodzi przykład Polski”.
Dirck Volkertsz Coornhert (holenderski publicysta z XVI wieku)
---------------------------------------------
„W Polsce panuje diabelska wolność sumienia”
Theodor de Beze (Teodor Beza), przywódca francuskich kalwinów.

Mikołaj Leon Sapieha

Mikołaj Leon Sapieha herbu Lis (ur. 1644, zm. 1685) - uczestnik bitwy  pod Wiedniem, kolejno: kasztelan wołyński i wojewoda bracławski.   ...